Kosmiczna gwiazda Mitsubishi
Przy długości czterech metrów Space Stara jeszcze kilka lat temu można było spokojnie nazwać kompaktowym minivanem. Dziś jest już konkurentem aut wielkości na przykład Opla Merivy. Bazujące na kompaktach auta w rodzaju Renault Scenica są znacznie większe.
Stonowany, pozbawiony wszelkiej ekstrawagancji wygląd wcale nie musi być wadą, kiedy ktoś chce mieć auto niezwracające uwagi. Przecież nie wszyscy pragną afiszować się swoim pojazdem, raczej potrzebują zgrabnego minivana, którego łatwo zaparkować na ciasnym parkingu. Niestety, Mitsubishi z promieniem skrętu wynoszącym aż 11,5 metra nie należy do mistrzów zwrotności, ale dzięki niewielkim wymiarom daje się wcisnąć w luki, w których większe minivany się nie mieszczą.
Mitsubishi z kompletem pasażerów jest trochę ciasne. Szczególnie kierowca może narzekać z powodu regulowanej tylko na wysokość i mocno pochylonej do przodu kolumny kierownicy. Co z tego, że fotel odsuwa się daleko do tyłu, skoro do kierownicy nie można już dosięgnąć? Zasada „coś mogłoby być dobre, ale… jest w odniesieniu do ergonomii Space Stara dość powszechna. Na przykład klimatyzacja, wewnętrzny obieg powietrza i podgrzewanie tylnej szyby - dobrze, że są, ale sterujące nimi przyciski sprawiają wrażenie tandetnych i działają zupełnie nie po japońsku. Podobnie jest z radiem, które nie dość że wygląda jak przynie-sione z muzeum, to jeszcze ma przyciski wyboru programu łączone w pary. Na bokach drzwi znajdziemy ciekawie zaprojektowane rączki do otwierania, ale plastik, z którego je wykonano, jest tandetny, a całe wnętrze mało kolorowe. (więcej…)