Małe jest piękne. Jednak w przypadku samochodów oprócz urody potrzebna jest jeszcze wszechstronność. Dlatego współczesne „maluchy” mają się dodatkowo wyróżniać przestronnym i funkcjonalnym nadwoziem. Uzyskanie tych cech nie byłoby możliwe bez zmian w stylistyce. Dlatego wiele małych aut rośnie, ale… w górę. Dzięki temu powstały takie minivany, jak Ford Fusion, Opel Meriva czy Renault Modus.
Każdy z testowanych samochodów powstał na bazie typowego modelu klasy B. Fusion, którego wygląd przypomina niewielkiego SUV-a, zbudowany został na bazie Fiesty. Za podstawę konstrukcji Merivy posłużyła Corsa, a Modusa - płyta podłogowa Clio następnej generacji.
W różny sposób producenci wykonali aranżacje wnętrz. W Modusie oraz Fusionie do wykończenia użyto dwukolorowych tworzyw, a w Merivie czarne plastiki ozdobione zostały metalizowanymi wstawkami. Te zabiegi powodują, że auta sprawiają przyjemne wrażenie.
Pod względem przestronności nie wszędzie jest tak kolorowo. Najwięcej miejsca w obu rzędach siedzeń oferuje Meriva, wielkością dorównuje nawet modelom kompaktowym. Tu każdy bez problemu ułoży wygodnie nogi i nie będzie narzekać na brak miejsca nad głową. Podobnie pod względem przestrzeni wypada Fusion. Także tutaj dorośli pasażerowie będą podróżowali w komfortowych warunkach. Dzięki szerokiemu nadwoziu Ford okazuje się bardziej przyjazny od obu konkurentów, gdy z tyłu będą chciały jechać trzy osoby. Najmłodszy wśród porównywanych modeli Modus może się równać z rywalami tylko w ilości miejsca nad głowami. Poza tym przegrywa z nimi we wszystkich innych kategoriach. Najgorzej będą mieli jadący z tyłu, bo może im brakować miejsca na nogi - szczególnie wtedy, gdy siedzące z przodu wysokie osoby cofną fotele. Z przodu nawet wyrośnięci pasażerowie mają wystarczającą ilość miejsca. (więcej…)
Samochody małolitrażowe łączą optymalne wykorzystanie przestrzeni ze zminimalizowany - kosztami eksploatacji. Niestety, często wiąże się to z zastosowaniem tanich rozwiązań, które dopiero po kilku latach eksploatacji pozwalają określić, jak duże były ograniczenia finansowe. W jakim stopniu objęły one dwóch odmiennych rywali segmentu Opla Corsę i VW Polo ?
Minęło już sporo czasu, od kiedy opisywane generacje aut pojawiły się na rynku, pierwsza światło dzienne ujrzała tła Corsa. W 1993 roku Opel przedstawił zupełnie zmieniony, mały samochód. Zgodnie z trendem, jaki panował na początku lat 90., wszechobecne kanty zastąpiono miękkimi, delikatnie prowadzonymi liniami. Karoseria wyładniała i nawet obecnie prezentuje się całkiem atrakcyjnie. Ale przygotowanie Corsy do podboju Europy nie polegało tylko na skrojeniu przyjemnego dla oka nadwozia. Postęp dokonał się także w zabezpieczeniu antykorozyjnym oraz spasowaniu elementów blacharskich. Egzemplarze bezwypadkowe są niemal w całości wolne od korozji. Jej oznaki niekiedy pojawiają się na krawędziach drzwi bądź w okolicach zamków - dotyczy to szczególnie aut z początku produkcji. Takich kłopotów nie znajdziemy też w Polo III generacji, które pojawiło się w 1994 roku. Auto nie przeszło tak gruntownej metamorfozy stylistycznej, jak Corsa. Nadwozie mocno upodobniło się do innych modeli produkowanych przez firmę z Wolfsburga. Zgryźliwi twierdzili, że samochód z przodu wygląda jak Passat III po modernizacji, a tył jest kopią Golfa III. Jednak nadwozie do dziś wygląda dobrze oraz odznacza się odpornością na czynniki zewnętrzne.
Jednak decyzja o kupnie nie jest wyłącznie sprawą gustu. Bardzo ważne są walory użytkowe nadwozia, odporność na starzenie materiałów wykończeniowych czy też kondycja i wyprofilowanie foteli.
W kategorii przestronność wnętrza przewagę uzyskuje Polo. Jego kabina jest zdecydowanie szersza i wyższa zarówno w przedniej, jak i tylnej części. Deska rozdzielcza przejęta z Seata Ibizy na pierwszy rzut oka sprawia dobre wrażenie. Jest łatwa w obsłudze i solidnie poskręcana. Podczas przejeżdżania przez nierówności do uszu podróżnych rzadko dochodzą trzaski czy skrzypienia twardego i nieprzyjemnego w dotyku plastiku. Jednak wykończenie Polo robi lepsze wrażenie niż to zastosowane u konkurenta. Ale czy jest ono wzorcem w klasie ? Na pewno nie. Sporo do życzenia pozostawia kondycja mechanizmu pedału sprzęgła, czasami hałasuje tylna półka, w wielu egzemplarzach wyrobione są mechanizmy przesuwania i odchylania foteli. Jednak co do ukształtowania ich i odporności na zużycie nie można mieć większych zastrzeżeń.
Corsa kontratakuje większą o ok. 3-4 cm przestrzenią na nogi podróżnych tylnej kanapy. Zasiądą tu trzy osoby, choć jak w większości aut segmentu B na dłuższych dystansach środkowe miejsce powinno pozostać puste. Ograniczona jest również przestrzeń nad głowami osób podróżujących w drugim rzędzie siedzeń. Fotele dość dobrze znoszą kilkuletni okres użytkowania. W większości przypadków nie kiwają się nadmiernie, zachowują sprężystość, a ich obicia nie przecierają się. Nie ma problemów ze znalezieniem wygodnej pozycji, ale regulacja wysokości fotela znajdowała się na liście opcji w podstawowych wersjach wyposażeniowych (podobnie jak u konkurenta). Bardzo praktyczne są liczne schowki, skrytki i długie (ponadpółmetrowe) kieszenie w drzwiach. Deska rozdzielcza nie zaskakuje oryginalnymi pomysłami, ale jest estetycznie wykonana. (więcej…)